And I'm easy, easy as Thursday morning... ;-)

To był jeden z tych wschodów słońca, których nie planowaliśmy fotografować, tylko akurat wyszło, że byliśmy wtedy w drodze. Bo wakacje są od tego, żeby wstawać notorycznie po 4 rano przecież :>

Niestety, tak jak reszta, nie był to spektakularny świt. Ale w sumie nie mogę narzekać na tę chwilę, Laddakh po sezonie o świcie jest pięknie spokojnym miejscem. Szkoda tylko, że tak przenikliwie zimno jest ;-)

Komentarze