To zdjęcie głowy Buddy chodziło za mną dość długo przed wyjazdem. Jeden z tych kadrów, które trzeba zrobić w swoim podróżniczo-fotograficznym życiu ;-)

Tylko... nie byłam świadoma rozmiarów tego posągu, zawsze wydawało mi się, że jest dość duży (może autosugestia po "Katedrze" Bagińskiego?). A na miejscu okazało się, że to główka wielkości ludzkiej głowy, która utknęła tuż nad ziemią w korzeniach drzewa...

Z ciekawostek: wedle buddyjskich zasad nikt nie może przebywać wyżej niż Budda, więc wszyscy, którzy chcieli zrobić zdjęcie w tym miejscu musieli robić to na kolanach.

Komentarze