Święta były. Piękny weekend, 26 stopni w cieniu, cudna pogoda, lato prawie. Trzy dni wolnego, to wzięłam trochę zabawek, bo przecież takie ładne plenery dookoła. I cyfra była, i analog w małym obrazku, i w średnim. I nawet heliosa wzięłam, żeby się pobawić...

No i się pobawiłam. Z całego weekendu mam 25 zdjęć cyfrowych (z czego połowa to pisanki) i jakieś 14 na końcówce kliszy z małego obrazka (którego wywołam nie wiem kiedy i nie mam bladego pojęcia co jest na niej wcześniej).

Jakoś... no czasem po prostu brakuje weny. A bokeh z tego heliosa taki piękny...

Komentarze