Codziennie rano mnisi zbierają się na modlitwy. W klasztorze Thiksey wzywani są za pomocą dźwięku trąb.

Żeby to usłyszeć, trzeba było wstać koło 5 rano, jeszcze przed wschodem słońca, gdy na dworze temperatura była bliska zeru, przejechać dobry kawałek samochodem i wdrapać się na górę na której stał klasztor. Ale było warto, wrażenie niesamowite...

Komentarze