I jeszcze motyw gór i drogi w kolorze, bo przecież jak można mieć go dość ;-)

Kontynuując motyw drogi i gór... ;-)

Dziś trochę konwersja do BW "przesadzona", ale od czasu do czasu można pojechać po bandzie przecież :) Jakoś mi to w tym przypadku pasuje.

A trzeba przyznać, że w Laddakh, dzięki temu, że jest to blisko granicy z Pakistanem i stacjonuje tam bardzo duża ilość wojska, mają całkiem niezłe drogi jak na warunki azjatyckie.

Chyba nie trudno zauważyć, że motyw drogi i gór pojawia się na moich zdjęciach dość często... :)

Kolejny górski widoczek z Laddakh.

W Indiach w sumie chyba widać więcej psów niż kotów, ale jakieś "sierściuchy" też można znaleźć... :)

Powyższy okaz pochodzi z wioski Dah Hanu w Laddakh.

Wracając do Indii... taki obrazek z drogi do Dah Hanu.

Wspomniana promenada w Maladze to raj dla poszukiwaczy geometrycznych kadrów. W zależności od perspektywy, użytej ogniskowej i kąta patrzenia można uzyskać wiele ciekawych efektów.

I kolejne zdjęcie, do którego mam wielki sentyment.

Na zrobienie tego zdjęcia miałam dosłownie parę sekund, bo po promenadzie ciągle spacerowali ludzie... i się udało :)

Jedno z moich ulubionych analogowych zdjęć.

Zrobione w sumie przypadkiem, w biegu, już na zakończenie wycieczki. Jak zawsze najfajniejsze kadry wychodzą przypadkiem ;-)

Do Malagi pojechałam na parę dni odwiedzić koleżankę. Muszę przyznać, że miasto urocze.

Zdjęć z tego wyjazdu może nie mam wybitnych, szczególnie, że trochę eksperymentowałam z analogiem, ale parę kadrów się znajdzie...

I jeszcze taki "standardowy" widok na górę Gibraltaru od strony lądu, jeszcze z terenu Hiszpanii.

Trzeba przyznać, że Ektar jest bardzo dobrym filmem na takie krajobrazy.

Kolejne "wygrzebane" z szuflady -- panorama Gibraltaru z punktu widokowego w stronę kontynentu.

Trzeba przyznać, że ten specyficzny kawałek ziemi robi spore wrażenie :)

Zdjęcie łączone z 10 kadrów pionowych, oczywiście z ręki -- nie byłabym sobą jakbym użyła statywu ;-)

I jeden z najbardziej polskich zachodów słońca -- wprost nad Giewontem.

Czas na trochę rodzimych szlaków...

Tym razem Dolina Gąsienicowa. Jak już kiedyś wspominałam tanie szare połówki dają śliczny różowy zafarb, po którym zdjęcie można odratować tylko konwersją do czarno-białego ;-)

A czasami, przed zachodem słońca, można natknąć się na takie widoki... :)