"Kto ma owce ten ma co chce" :)

Jeziorka Duszatyńskie, bo przecież niekoniecznie muszą być góry w górach ;-)

Jeden z tych momentów, kiedy nie chce się zboczyć ze szlaku, żeby zobaczyć coś dokładniej... ale chyba i tak dobrze wyszło ;-)

Stacja kolejki bieszczadzkiej w Balnicy.

Jedno z tych zdjęć, które zrobiłam pomimo zmęczenia i totalnego dyskomfortu fizycznego. Po wielogodzinnym marszu w deszczu, gradzie, totalnie przemoknięta i zziębnięta, z wodą chlupoczącą w butach wróciłam w to miejsce po tym, jak tylko zostawiłam plecak w schronisku. Dobrze, że było to tuż za rogiem, bo taka mgła nie zdarza się często i takich okazji nie wolno przegapiać :)

Konwalie takie ulotne

Trzeba szybko je sprzedać

Niebo marszczy brwi

A w domu piszczy bieda

Żeby tylko nie zwiędły

Żeby dzwoniły dzwoneczkami

Żeby tak wonnie kusiły

I do ludzi się śmiały

Dziewczynka śpiewa tak cienko

Aż drży jej głos konwaliowy

Może zdąży sprzedać kwiaty

Zanim pójdzie do szkoły

[Dziewczynka z konwaliami, słowa: Adam Ziemianin, wykonanie: Stare Dobre Małżeństwo]

W Indiach w powszechnej sprzedaży, szczególnie "dla turystów", są szale z "kaszmiru". Powyższe zdjęcie przedstawia te szale na samym początku drogi -- właśnie z takich zwierzaków pozyskuje się wełnę tego rodzaju. Przy czym najcenniejsza jest ta z podgardla -- ceny szali tego typu nawet w "taniej" Azji mogą sięgać kilkuset złotych.

Kontynuując wątek kwiatowy -- przedstawiam tulipany mojej mamy :)

Święta były. Piękny weekend, 26 stopni w cieniu, cudna pogoda, lato prawie. Trzy dni wolnego, to wzięłam trochę zabawek, bo przecież takie ładne plenery dookoła. I cyfra była, i analog w małym obrazku, i w średnim. I nawet heliosa wzięłam, żeby się pobawić...

No i się pobawiłam. Z całego weekendu mam 25 zdjęć cyfrowych (z czego połowa to pisanki) i jakieś 14 na końcówce kliszy z małego obrazka (którego wywołam nie wiem kiedy i nie mam bladego pojęcia co jest na niej wcześniej).

Jakoś... no czasem po prostu brakuje weny. A bokeh z tego heliosa taki piękny...

Sasanki - oczko w głowie mojej mamy :)

My tu gadu gadu, a cichaczem przyszła wiosna, choć temperatury jakoś nie do końca chcą na to wskazywać.

W każdym razie maminy ogród zaczyna się pięknie kolorować i nawet na parę okazów się spóźniłam... ;)

I jeszcze motyw gór i drogi w kolorze, bo przecież jak można mieć go dość ;-)

Kontynuując motyw drogi i gór... ;-)

Dziś trochę konwersja do BW "przesadzona", ale od czasu do czasu można pojechać po bandzie przecież :) Jakoś mi to w tym przypadku pasuje.

A trzeba przyznać, że w Laddakh, dzięki temu, że jest to blisko granicy z Pakistanem i stacjonuje tam bardzo duża ilość wojska, mają całkiem niezłe drogi jak na warunki azjatyckie.

Chyba nie trudno zauważyć, że motyw drogi i gór pojawia się na moich zdjęciach dość często... :)

Kolejny górski widoczek z Laddakh.

W Indiach w sumie chyba widać więcej psów niż kotów, ale jakieś "sierściuchy" też można znaleźć... :)

Powyższy okaz pochodzi z wioski Dah Hanu w Laddakh.