Maki są chyba najbardziej polskim kwiatem, jaki można sobie wyobrazić.

A w ogóle co roku sobie obiecuję, żeby w końcu wziąć i zrobić porządne zdjęcia pola makowego, i jakoś co roku się nie składa...

Powyższe zdjęcie, tak jak poprzednie, także wykonałam w trakcie wypadu na Śląsk w czerwcu 2012 na drodze Krnov - Głubczyce.

Razem z moim pierwszym samochodem kupiłam sobie trochę wolności. To jest jednak piękne, jak można tak po prostu wsiąść za kierownicę i pojechać przed siebie.

W czerwcu 2012 roku w Chorzowie był koncert Beth Hart, na który dostałam akredytację. A jako że z Gdańska na Śląsk jest kawałek, to stwierdziłam, że przy okazji spędzę tam weekend. Jednego dnia wybrałam się nawet do Czech. Sama, z mapą w skali 1:100 000 -- piękne przeżycie :)

Powyższe zdjęcie powstało, gdy już z czeskich wojaży wracałam, jak widać bardzo ładną trasą przez Krnov na Głubczyce.

Codziennie w Angkor Wat młode dziewczyny przebierają się w kolorowe stroje i odgrywają tradycyjne sceny dla turystów.

To zdjęcie zrobiłam dosłownie w przelocie, przypadkiem trafiając na dziewczyny przygotowujące się do przedstawienia. Ale takiej sytuacji, gdzie zagrała poza, światło i perspektywa nie umiałabym wykreować, nawet jakbym miała dowolność w ustawieniu modelki. Pewne rzeczy po prostu trzeba zobaczyć i zarejestrować, nie da się ich stworzyć... :)

Kolejne zdjęcie z Angkor Wat. Z tej głównej, zadeptanej przez turystów, świątyni. A jednak można znaleźć takie miejsca, w które japońskie wycieczki nie docierają :)

W zeszłym roku Canon-Foto-Klub urządził plener w Łebie. Tak jakoś ciekawie wyszło, że trafiliśmy na najzimniejszy weekend w roku, temperatury spadały do -20 stopni i było naprawdę dużo śniegu. Ale za to także niesamowite widoki i parujące morze :)

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. Bo o niektórych sprawach nie wolno zapomnieć.

Sony Center w Berlinie w ogóle robi wrażenie, a w czasie Festiwalu Świateł jest naprawdę niesamowicie fotogeniczne :)

Widok z wieży Ratusza Staromiejskiego w czeskiej Pradze. Czasem warto spojrzeć trochę poza obszar "głównych atrakcji turystycznych" :)

Bycie buddyjskim mnichem wcale nie oznacza odcięcia od nowoczesnych technologi ;)

To jest chyba moje ulubione zdjęcie z obu wypraw do Nepalu. No może oprócz tej panoramy co wisi na stronie portfolio. Ale akurat oba były zrobione w czasie krótkich, acz intensywnych, wycieczek aklimatyzacyjnych, więc okupione sporą ilością potu ;-)

Nie trzeba jechać na drugi koniec świata, żeby robić zdjęcia. Czasami wystarczy wyjść przed dom :)

To jest chyba moje ulubione zdjęcie z całego wyjazdu do Argentyny. Pięknie pokazuje ogrom Iguazu Falls (pomimo że fragment na zdjęciu nie jest tym najbardziej okazałym ze wszystkich).

Zresztą... nie będę dorabiać teorii, po prostu bardzo je lubię i już :D

Iguazu Falls są podobno bardziej atrakcyjne od Niagary. Nie jestem w stanie potwierdzić tego osobiście, jako że Niagary jeszcze nie widziałam, ale trzeba przyznać, że cały ten "zestaw" wodospadów robi duże wrażenie.

A przy okazji można doświadczyć trochę tropików :)

Buenos Aires. W sumie nie skojarzyłoby mi się na pierwszy rzut oka z takim widokiem. Myślę, że miałabym problem z odgadnięciem z jakiego miejsca pochodzi to zdjęcie.

Ale trzeba przyznać, że te rejony były bardzo uroczą częścią miasta.

Taj Mahal o wschodzie słońca. Jedyny moment, gdy można zobaczyć jego odbicie w pałacowych basenach. Potem włączają fontanny i już znika ten klasyczny obrazek.