..bo podobno nie powinno się robić zdjęć pod słońce i ciąć linią horyzontu w połowie ;-)

Można zwiedzić cały świat, chodzić pod palmami i między drzewami o nazwach nie do wymówienia, a i tak polski las będzie zawsze miał najwięcej uroku :)

Właśnie dorzuciłam do portfolio kolejną kategorię zdjęć :) Od dzisiaj zapraszam też na zdjęcia kwiatków i zwierzaczków ;-)

Miasto o 6 rano, pewnego mglistego jesiennego poranka... Po całonocnej jeździe okazało się, że musimy trochę jeszcze poczekać na zaokrętowanie, więc co zrobić.. poszliśmy na miasto :)

W poprzednim poście napisałam, że prawdziwe zdjęcie z Amsterdamu musi zawierać kanały. Tak naprawdę to prawdziwe zdjęcie z Amsterdamu musi zawierać albo kanały, albo rower :)

W 2010 wybrałam się na rejs po morzu Północnym, który startował w Amsterdamie. A prawdziwe zdjęcie z Amsterdamu musi zawierać kanały... :)

Katedra i Krzywa Wieża w Pizie to takie fotograficzne "must have" jeżeli chodzi o to miasto. Nie zrobić tu zdjęcia to jak wyjechać z Paryża bez fotografii Wieży Eiffela :)

Katedra we Florencji jest bardzo piękną budowlą, tylko nikt w tym mieście nie pomyślał o biednych fotografach - nie da się nijak objąć większego jej kawałka, gdyż jest otoczona wąskimi, zabudowanymi uliczkami.

Zell Am See - jeden z bardziej znanych ośrodków turystycznych w Austrii. Trzeba przyznać, że bardzo urokliwe miejsce :)

Lodowiec Kitzsteinhorn był pierwszym miejscem, w którym znalazłam się na wysokości powyżej 3 tys. m n.p.m. Wjazd kolejką linową oczywiście aklimatyzacji nie zapewnia i trzeba przyznać, że te parę kilo torby fotograficznej, nie stanowiącej specjalnego problemu na dole, u góry jakoś więcej waży :)

Góry. Cóż więcej rzec... :)

W Austrii byłam parę dni po drodze do Włoch. Ale udało mi się nawet ustrzelić "typowy górski krajobraz" :)

...wygląda na to, że Bóg czasem odwiedza swój "wzorzec Raju" ;-)

Cap Malhereux - północny kraniec Mauritiusa. Nazwa oznacza "Przylądek Nieszczęścia", choć bynajmniej nie widać tam smutku... ;-)

Pisanie tych całych notek do zdjęć wymaga czasem naprawdę chwili zastanowienia. I w takiej chwili zastanowienia nad tą notką skojarzyłam fakt, że najpiękniejsze zachody słońca w życiu widziałam nad Oceanem Indyjskim - wliczając zarówno stronę wschodnią - widoczną na tym zdjęciu, jak i kraniec tajlandzki :)