Znudzona pani robi "łódeczki" na świeczki z kwiatkami, które są potem puszczane na Ganges w intencji wszelkiej pomyślności. Trzeba przyznać, że zużycie tych "wianków" nawet na co dzień było tam ogromne.

Wejście do Czerwonego Fortu w Agrze. To tutaj ostatnie lata życia spędził Shah Jahan - budowniczy Taj Mahal, uwięziony tu przez własnego syna. Paradoksalnie z okien fortu rozciąga się piękny widok na Tadż.

Tak naprawdę do standardowym zdjęciem z tego miejsca powinno być morze głów odwiedzających je ludzi, ale zawsze jest tak, że jak poczekasz odpowiednio długo, to trafisz na luźniejszy moment... :)

Powoli robi się wiosna za oknem, a u mnie rozkwitło biurko - rodzina doskonale pamięta o tym, że uwielbiam dostawać kwiaty i moje wczorajsze imieniny były piękne pod tym względem :)

Iść, ciągle iść, w stronę słońca... :)

Zdjęcie powstało podczas jednego z tryliarda postojów na trasie z Leh do Pangong Lake, nasz kierowca miał anielską cierpliwość :D

To jeszcze dziś dam jedno z serii "Wesołe jest życie staruszka" :)

Kolejne z serii "Dzieci dzielną się na czyste i szczęśliwe" :)

Wśród gór Laddakhu w drodze do klasztoru Hemis...

W Leh mieliśmy okazję uczestniczyć w miejscowym święcie. Dowiedzieliśmy się o nim podczas wizyty w klasztorze, po tym, jak trafiliśmy na próbę tradycyjnych tańców mnichów. Byliśmy przekonani, że to właśnie zdominuje tę uroczystość.

Nie muszę chyba zatem pisać jaka była nasza nieopisana radość, kiedy najpierw czekaliśmy chyba z godzinę, aż się wszystko zacznie, potem z kolejne półtorej, aż wszyscy notable przemówią, wszystkie szkolne parady przejdą, przywitają wszystkich szanownych gości, a ludzie stłoczą się niemożebnie tylko po to, żeby zobaczyć taniec, który trwał może 5 minut... :)

Tyle dobrego, że bycie białą kobietą z dużym aparatem działało praktycznie jak akredytacja prasowa i jakbym była bardziej bezczelna to pewnie wlazłabym wszędzie, pomimo całej zgrai panów z karabinami.

A na zdjęciu jeden z mnichów, który oglądał to całe przestawienie. Te kolorowe plamki za nim to morze głów ;-)

Motyw drogi jest jak motyw drzewa - często powraca do mnie chęć zrobienia idealnego zdjęcia tego typu :)

Ten sam kot "wiejski, przyaltankowy" co na zdjęciu chwilę wcześniej. Muszę przyznać, że wzrok miał niebanalny :)

I jeszcze jedno kaszubskie drzewko.

Przyznaję się bez bicia do obsesji na punkcie czarno-białych zdjęć pojedynczego drzewa na polu ;-)

Zdjęcie wykonane podczas pleneru Canon-Foto-Klub.

Kaszuby mają to do siebie, że co krok jest fotogeniczny krajobraz :)

Kot wiejski, przyaltankowy.

Zdjęcie zrobione podczas ostatniego pleneru Stowarzyszenia Canon-Foto-Klub.

Takie klasyczne drzewko na zakończenie działalności zrzeszonej.

Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to była matka (co w sumie jest bardzo prawdopodobne), czy siostra, fakt, że mały raczej urody po niej nie odziedziczył... ;-)

A co ciekawe -- dużo małych dzieci (chłopców również) miało oczy podkreślone czarną kredką.