Ujęcie z tego miejsca już było, ale jest tak cudne, że nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem jeszcze jednego kadru...

Wśród codziennych zajęć mnichów jest śpiewanie modlitw spisanych na takich karteczkach jak powyżej.

A trzeba przyznać, że te śpiewy, w ciemnych klasztornych salach, praktycznie a'capella, przy akompaniamencie tylko gongów i dzwonków, robią niesamowite wrażenie...

W klasztorach buddyjskich można spotkać dużo zdobień zawierających różne symbole. Moim ulubionym jest śriwatsa - zwana też "węzłem nieskończoności".

W regionach buddyjskich można ją spotkać naprawdę wszędzie -- na biżuterii, bramach wjazdowych, materiałach. Po pierwszej wyprawie do Nepalu do dziś mam breloczek z tym symbolem przy kluczykach do samochodu :)

"Mountains are calling and I must go"...

Czyli byle do majówki ;-)

Znalazłam jeszcze jeden uroczy wschód słońca nad Gangesem :)

Jedna z tych krótkich chwil, w czasie których słońce przebiło się przez chmury... Ale upolowanie takiego wschodu, że widać słońce pojawiające się nad linią horyzontu, ciągle przede mną :)

Wracałam do hostelu brzegiem Gangesu, kiedy zobaczyłam tego chłopaka siedzącego w drzwiach świątyni. To był jeden z tych momentów, kiedy strach przed tym, że sytuacja przeminie wziął górę nad rozsądkiem i zdjęcie jest zrobione z jakimiś totalnie przypadkowymi parametrami ;-)

Świt nad Angkor Wat, ujęcie kolejne.

Po cichu się przyznam, że trochę podciągnęłam te kolorki ;-)

Domki z kamyków są stawiane w różnych częściach świata. Jedno z ich znaczeń to "chcę tu wrócić". Jeżeli akurat to znaczenie było tu brane pod uwagę, to naprawdę wiele ludzi chce wrócić do Angkor Wat.

Pokryte mchem mury świątyni tworzą specyficzny klimat. Wystarczy zejść na mniej uczęszczane ścieżki, żeby się znaleźć w innym świecie...

Dość "powszechny" obrazek z kompleksu Angkor Wat - jedna z setek takich budowli.

Poranek na Gangesie. Jeszcze nie zgasły latarnie a już jest tłoczno...

Jedna z łodzi, jakie woziły turystów po Gangesie.

Można wypożyczyć małą łódkę wiosłową, dużą łódkę wiosłową albo dużą łódź z silnikiem.

Ceny są różne, spokojnie można zapłacić za miejsce w łodzi wiosłowej połowę tego, co za całą łódź z silnikiem na wyłączność ;-)

Wieczór nad Gangesem.

Trochę mniej spokojny niż poranek, ale równie klimatyczny.

Czasem warto wejść w boczną uliczkę, bo mogą się tam czaić takie urocze obrazki :)

...a to nawet "godzina szczytu" nie była ;)